,,… zwłoki drugiej córki państwa Cooley’ów [dziewiętnastoletniej Melanie] znaleziono dnia trzynastego stycznia, o godzinie drugiej czterdzieści sześć, zaledwie kilka godzin po zamordowaniu wyżej wymienionej rodziny [Natalie, lat siedem, Dereck’a, lat czterdzieści, oraz Anny, lat trzydzieści osiem] Rodzina ta, po długich męczarniach potraktowana została śmiertelnym zaklęciem – Avadą Kedavrą, z nieznanych nam powodów…”
,,Ciała trzech członków rodziny znajdowały się w domu, natomiast zwłoki Melanie znaleziono w szopie, nieopodal mieszkania”
Akt ten szczegółowo opisywał wygląd zmaltretowanych ciał mugolskiej rodziny. Hermiona czytając raport nie mogła wyrzucić z głowy przykrych obrazów na których widziała martwe sylwetki bezbronnych ludzi. Schowała twarz we włosach i głośno wypuściła powietrze z ust.
Śmierć jest wszędzie.
W tych czasach śmierciożercy na nowo połączyli siły, budząc chaos w świecie zarówno czarodziejów jak i mugoli.
Ataki obecnie stały się rzadkością, jednak świadomość, iż wśród ludzi kryją się czarni mordercy, których ręce splamione są krwią niewinnych przyprawiała o dreszcze.
A ona, miała pomagać ich łapać.
Oczywiście na razie rozpatrywała akta dotyczące ataków śmierciożerców, jednak kiedyś nastąpi taki dzień, kiedy zmierzy się z nimi twarzą w twarz i to wtedy oni będą się bali tak, jak ich poprzednie ofiary.
Wreszcie na coś się przyda i pomoże.
Wreszcie.
- Raz, dwa trzy. Szukam! – Rudy chłopiec odskoczył od drzewa i z szerokim uśmiechem na twarzy zwiastującym podekscytowanie, zaczął rozglądać się dookoła. Jednak to, co zobaczył sprawiło, że mimowolnie lekko się zgarbił, oraz spochmurniał. Ostentacyjnie zmarszczył brwi.
- Przepraszam – pomachał ręką w stronę szczupłej, drobnej szatynki. – Hermiona! – Syknął cicho. – Co to ma być?!
Dziewczyna spojrzała się na niego wymownie i odrzuciła włosy do tyłu. – Nie mam zamiaru bawić się w takie rzeczy! Osoby w naszym wieku powinny dorastać psychicznie i wchłaniać wiedzę. W kolejnych latach będziemy mieli numerologię, wróżbiarstwo, oraz wiele innych ciekawych przedmiotów. Warto znać choć podstawowe lekcje i pojęcia. – Skończyła swój monolog przewracając kolejną kartkę grubego tomu lektury.
- Świetnie – westchnął załamany Ron. – Przynajmniej Harry jest prawdziwym przyjacielem i ze mną się pobawi – mruknął ruszając do przodu i dumnie wypinając pierś.
Nauka w tak młodym wieku?
Też mi coś! Gdzie jest Harry? Gdzie…
- Co do…?!
Trzask.
- Na Merlina! Harry! Ron! Nic wam nie jest?!
- Harry! Co Ty TUTAJ robisz?! – Krzyknął rozpaczliwie Ron niemalże leżąc na przyjacielu. – Specjalnie leżałeś pod moimi nogami?! No nie… - rzucił oskarżycielskie spojrzenie na przyjaciela.
- Okulary! Szukałem moich okularów! – Odparł brunet po chwili ślepego macania podnosząc je z ziemi i szybkim ruchem zakładając na nos. – Och, Ron. Chyba coś Ci wypadło – wskazał palcem w okolice jego ust, a konkretnie na pewien ubytek. – Chyba ząb.
- Chyba?! CHYBA?! To przez Ciebie! – Rudy oskarżycielsko wbił palec w plecy Harry’ego. – Co ja teraz zlobie – jęknął po chwili czując, że zaraz zbierze mu się na płacz, jednak starał się tego po sobie nie pokazać. – Mój ząb…
- Ron, nie przejmuj się, to tylko ząb. Prędzej czy później ten mleczak by Ci wypadł – Hermionie zadrżał pod koniec głos, kiedy zobaczyła jego minę.
- To Ty miałeś jeszcze mleczaki? – Zdziwił się Harry obserwując jak młody Weasley robi się czerwony, niczym dorodny pomidor. Stwierdzili, że to chyba nie był ząb mleczny.
- Uknuliście to! Wiedziałem! Jak tylko…
- Ronaldzie…
- NIE MÓW TAK DO MNIEE!!
Kiedy poczuła że jej policzek dotknął czegoś zimnego natychmiast się ocknęła.
No tak.
Nie było lepszego miejsca do spania jak biurko w dużym pokoju. Ostrożnie podniosła głowę i przetarła oczy wierzchem dłoni. Chyba ostatnio za dużo pracowała. Ale co innego może robić?
Harry z Ginny wyjechali.
Ron dziwnie się zachowuje.
Państwo Weasley są bardzo zajęci.
Inni przyjaciele?
Brak.
Po skończeniu Hogwartu wszyscy rozproszyli się po świecie i słuch o nich zaginął. Nawet nie wiedziała, czy wszystko z nimi w porządku. Odniosła pliczek aktów dotyczących morderstw i śmierciożerców, by następnie wylądować w łóżku z gorącym kubkiem herbaty.
Przyzwyczaiła się do samotności.
Czasami wydawało jej się, że wszyscy specjalnie ją opuścili. Przecież oni mają swoje życie i swoje problemy, głupia. Od szkolnych czasów tak wiele się zmieniło!
Życie nabrało więcej odcieni szarości, aniżeli kolorów.
Dni nie różniły się od siebie niczym szczególnym. Dom, praca, dom, praca. I tak w kółko. Czasami miała wrażenie, że rutyna niszczy ją od środka.
Może powinna z kimś o tym porozmawiać?
Ale z kim?
Może powinna gdzieś pójść?
Ale gdzie?
A może powinna po prostu nic nie robić?
Och, Aniele, mój Aniele…
*Cicho, jakby cały świat,
zgasił światło,
poszedł spać.
Mamy kłopot Ty i ja,
jak słów odkryć smak.
Jeśli chcesz być powiadamiany, proszę, wpisz się do Księgi Gości .
Oczywiście pokornie proszę o komentarze ;)
*Ewa Farna - Cisza
Malin
Nastrój:
tagi: