Księga gości

O mnie

Mój Profil




Fav me

Podlinkuj





Archiwum

1. Prolog
2. Żegnaj, mój Aniele




Czytuję

kroki anioła
sztuka kochania
wierna na wieki
feel
game-is-over
Granger

Powiadamiam
sztuka-kochania
megan-connors



Powiadamiam:

sztuka-kochania
megan-connors




Szablon i html
wykonałam Ja
Proszę nie kopiować.!

Zdjęcia pobrane stąd
oraz stąd

Powrót

2. Żegnaj, mój Aniele.

piątek, 22.maja.2009, 19:44
Dziewczyna przez chwilę patrzyła podejrzliwie na mężczyznę, by po chwili lekko się uśmiechnąć.
- Miło mi. Hermiona Granger – wymamrotała zdając sobie sprawę, jaką scenkę zrobiła na samym początku. Niezły wstęp uśmiechnęła się sama do siebie, na co Jason odpowiedział zniewalającym uśmiechem, przy okazji ukazując rząd równych, białych zębów.
- Od teraz Hermiono, nie będziesz pracowała w Ministerstwie Magii, tylko u Jasona. Oboje sądzimy – tu wymownie spojrzał się na bruneta – że ewidentnie nadajesz się do pomocy w szukaniu i łapaniu śmierciożerców…
- Śmierciożerców? – Powtórzyła bezgłośnie, a jej oczy znacznie się powiększyły.
Szukanie i łapanie służących Lorda Voldemorta?
Czy tego oczekiwała od życia?
Nie.
Oczekiwała o wiele więcej, jednak nie było jej to dane. Jej Anioł Stróż poprowadził ją w to całe bagno. Nadaje się do tej pracy? Zawsze była spokojną, ułożoną kobietą, a teraz? Wykonywała co do niej należało; zobojętniała, martwa marionetka.
- Jaka jest Twoja decyzja?
- Oczywiście, że chcę pomagać w chwytaniu tych grzeszników – odparła chłodno patrząc w stronę mężczyzn.
Lepsze to niż bezczynne siedzenie przy biurku i dzielenie pokoju z tym starym, zboczonym facetem – odparło sumienie z nutką ironii.
Zrozumiała, że czekała na taką chwilę jak ta, by w końcu poczuć się potrzebna, jak za dawnych czasów.
Widzisz Aniele? Można żyć bez Twej pomocy.

- To fantastycznie, gdyż mamy pierwszą sprawę. Kiedy mogłabyś zacząć? – Brunet szarmancko się uśmiechnął i oparł rękoma o blat tak, jakby szefa Miony w ogóle tu nie było.
Co ją tu trzyma? No powiedz co?
Nic, mój drogi.
Pannę Hermionę Granger nie obchodzi ta praca, to puste mieszkanie, to puste życie. Więc na co czekać? Nic gorszego nie może jej spotkać.
- Od teraz Panie Wilder. Choćby od zaraz – mruknęła pogrążona w swoich własnych myślach.
Aniele, już nigdy w niczym mi nie pomożesz.
Wybieram się w takie miejsce, gdzie demony będą mymi pobratymcami.
Żegnaj, mój Aniele. Pomóż komuś innemu, bo ja już jestem stracona.
Żegnaj.



Nie, proszę.
Nie zawracaj.
Uciekaj.
Zostaw tę ogromną, przytłaczającą nicość i uciekaj.
Jak najdalej możesz.
Proszę Cię, pospiesz się.
Przecież nie chcesz, żeby Ciebie znaleźli, prawda?
Tylko Ty mi zostałaś...



Ciemność panowała dokoła.
Słychać było tylko ciche dyszenie, które co pewien czas milkło. Z hukiem otworzyły się drewniane drzwi, a w nich ukazała się wysoka, czarna postać w kapturze. W tym samym momencie zapanowała głucha cisza. Nikłe promienie słońca dostały się do pomieszczenia, jednak nawet one nie były w stanie pokazać nieznajomemu całego pomieszczenia.
Myślała, że się ukryje… Przecież nie zrobiła nic złego! Usiadła w kącie pod ścianą myśląc, że nikt jej tu nie znajdzie. Drżącymi dłońmi przyciągnęła do siebie nogi i starała się opanować swój nerwowy oddech. Jednak słyszała to. Ciche kroki przemierzały ten przeklęty pokój. Chciała znaleźć się w swoim domu. W kuchni, gdzie jej mama piekła ciasto, gdzie jej tata siedząc przy stole czytał gazetę, a najciekawsze nagłówki czytał na głos. Gdzie jej młodsza siostra zbiegała po schodach, stawała przed nią i mówiła ,,Melanie, popatrz!”
- No popatrz. Tutaj się schowałaś – męski, chłodny głos sprawił, że powróciła na ziemię, a przez jej drobne ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Jej rodzice, Natalie… Wszyscy leżeli na podłodze. W kuchni. Nie… To nie byli oni. To były martwe ciała...
- Co zrobiłeś Natalie? – Jej spierzchnięte wargi poruszyły się, wydając cichy szept.
- Och, proszę Cię. Jesteś bardzo zabawna – w odpowiedzi usłyszała śmiech. – Na świecie istnieją osoby czystokrwiste, oraz te brudne, które wymagają tępienia – zaczął spokojnym tonem i ukucnął przed nią, by przyjrzeć się jej przestraszonej, delikatnej twarzy. – A Ty należysz do drugiej grupy – uśmiechnął się ironicznie, a jego oczy groźnie błysnęły, kiedy spojrzał na jej trzęsące się ciało. Nie mówiąc nic więcej wstał i odwrócił się do niej plecami, tak jakby zamierzał wyjść. Dziewczyna podniosła głowę i wzrokiem pełnym nadziei spojrzała na ciemną sylwetkę mężczyzny. Zauważyła jak wyciągnął coś spod płaszcza i szepnął w jej stronę. Zielone światło. Usłyszała okropny, przenikliwy krzyk. Jej ciało zwinęło się natychmiast w kłębek.
To był jej krzyk.
Chaos opanował jej mózg. Wszystkie nerwy. Nie była w stanie o niczym myśleć.
A może jednak?
Czy śmierć nie ukoiłaby tego wszystkiego?
I wtedy się zjawiła. Wyciągnęła do niej rękę, tak jakby chciała jej powiedzieć ,,nie bój się. Chodź ze mną”. Tak, jakby chciała pomóc jej wstać.
- Natalie… - Wyszeptała i jej ciało znieruchomiało. Wyciągnęła rękę i z pomocą wstała. Nie, nic ją nie bolało. Czuła się bezpiecznie.
Mężczyzna schował różdżkę do kieszeni i poprawił płaszcz. Nawet nie liczył ile zrobił takich zleceń. Czy to ważne? Dla niego nic nie było ważne. Nic. Jedyne co mu pozostało to oczyszczać świat z tych plugawych istot. Arogancki i chłodny śmierciożerca. Nic nowego. Westchnął cicho i opuścił pomieszczenie, zostawiając w ciemnościach kolejne martwe ciało…


Pokaż mi jak to wreszcie się skończy,
Pokaż mi jak bezbronna jesteś,
Jesteś taka zimna, ale czujesz się żywa.
Połóż swoją dłoń na mojej, ostatni raz. *




* - Breaking Benjamin – So cold


Malin
Nastrój: . . .
Kategoria: brak kategorii
tagi:


8 komentarzy
Następne 1 Poprzednie

Martolowa Martolowa.mylog.plpiątek, 22.maja.2009, 20:17
78.8.21.207

No cóż. Nareszcie ; )
Dobrze to i źle Kochana.
Szczerze mówiąc liczyłam na coś innego.
Wiem. Smęcę Ci, ale taka już moja uroda ;)
Pamiętasz jak wspomniałam, pierwszy raz oglądając ten szablon, że mnie zaskoczyłaś i mam nadzieję na coś innego niż zazwyczaj ?
Mam wrażenie, że nikt nie zna Twojego sposobu pisania, tak dobrze jak ja [ Ach, ta moja skromność] i wiem, że mogłabyś zrobić coś nowego ! Wystarczy chcieć.
Ale! Wracając do notki. Zawiodłaś mnie. Wszystko jest jak zawsze.
A mówiłam ! Patrząc na szablon [ Inny niż zawsze ] miałam nadzieję że opo również będzie inne. Może odrobinę bardziej optymistyczne ? Tak ! To napewno to. Wiesz, że nie lubię smutnych zakończeń. Tym bardziej smutnych początków…

PS : Mówiłam Ci, że będę najbardziej wymagającym czytelnikiem ; )
Buziaki Mój Ty <i> Serku Malinowcowy </i>

Casiopeja Casiopeja.mylog.plsobota, 23.maja.2009, 23:34
91.94.166.225

notka naprawde z klasą, bardzo mi się podoba. Widać dojrzałość, którą w nią wkładasz. Podziwiam i pozdrawiam

zapalka zosia_zapalkamylog.plśroda, 27.maja.2009, 19:16
83.20.71.65

Chm.. Smutny początek? To ciekawe.. Opisy bardzo fajne, jak już mówiłam interesujący, dobrze napisany wstęp. Ciekawe co będzie dalej...
Pozdrawiam i zapraszam też do siebie na dwa opowiadania (pierwsze notki)

Konto usunięteśroda, 27.maja.2009, 21:48
83.29.134.90

z miłą chęcią powiadomię Cię, kiedy na blogu zostanie zamieszczona pierwsza część. Osobiście nie mam pojęcia kiedy to będzie- co prawda mam już napisane sporo ponad połowę, jednakże wciąż czekam na szablon.

co do Twojego opowiadania- zaczyna być ciekawie. w jednym momencie mnie niezmiernie zirytowało słowo "czytał", w jednym zdaniu występowało dwa razy. tak tylko nawiasem mówiąc :)
i ponadto widzę, że słuchasz BB :) So cold jest świetne, ale jakoś tak mam sentyment do Diary Of Jane :)

wierna-na-wieki wierna-na-wiekimylog.plpiątek, 5.czerwca.2009, 23:50
83.5.222.128

Wedle życzenia powiadamiam o ukazaniu się nowego rozdziału.

Pozdrawiam,
Lea.

sasuke-and-sakura Karolamylog.plwtorek, 9.czerwca.2009, 15:58
87.207.1.172

Hejka! Zapraszam na nowa notke, która pojawiłą  się na: sasuke-and-sakura.mylog.pl to juz 18 rozdział:)

Konto usunięteśroda, 10.czerwca.2009, 22:38
83.29.150.162

chciałabym poinformować, wedle życzenia, iż część pierwsza się pojawiła :)

feel feelmylog.plwtorek, 16.czerwca.2009, 15:44
88.156.53.19

Intryguję mnie Jason,jestem ciekawa jego postaci.I hermiona w roli pogromczyni śmierciożerców ? czekam na następny rozdział ;)